Opiekunowie

Nie wszyscy pewnie pamiętacie naszych starych opiekunów sprzed lat.  No, może ja też nie wyróżniam się niewiadomo jak długim stażem, ale przybliżę Wam trochę sylwetki naszych księży, co nowego wprowadzili do nas i jak prowadzili naszą wspólnotę.
Sebastian

Ks. Bogusław Płonka

Zapytałem starszych lektorów co działo się we wspólnocie ministrantów za czasów ks. Bogusława… ja wtedy miałem zaledwie 2-3 lata więc samemu trudno by mi było coś sobie przypomnieć :  Ale dowiedziałem się, że ks. Płonka był świetnym opiekunem i dobrym wychowawcą dla ministrantów. Wprowadził liczne, nowe i ciekawe rzeczy, które ulepszyły wspólnotę. Warto wspomnieć np. o sprawdzianach wiedzy o liturgii. Ministranci dostawali około 200 pytań i na sprawdzianie mieli po kilka z nich na które musieli odpowiedzieć. Dzięki temu wszyscy znali nazwy różnych przedmiotów związanych ze służbą. No ale nie myślcie, że tylko trzeba było się uczyć ! Starsi lektorzy doskonale pewnie pamiętają wycieczki do Piaseczna, które były organizowane czy w weekendy czy w jakimś dłuższym wolnym czasie. Był tam czas na wszystko - na zabawę, na modlitwę, na wygłupianie się i na chwilę skupienia! Podobnie jak na naszej ostatniej wycieczce do Koniakowa. :  Ks. Bogusław także myślał o tych młodszych ministrantach… Zawsze w czasie adwentu, w okolicach 6 grudnia przychodził do ministrantów prawdziwy ŚW. MIKOŁAJ z wielkim worem pełnym prezentów !! Tylko do dziś nie wiadomo gdzie podziewał się ks. Bogusław na czas, gdy mikołaj rozdawał prezenty…? :  Mikołajki stały się później tradycją ministrantów z Bogucic ale niestety nie dotrwała ta tradycja do dzisiaj.

Warto też przypomnieć o jubileuszach. Każdy ministrant lub lektor, który obchodził 5, 10, 15, 20… rocznicę wstąpienia do wspólnoty był jubilatem i w dzień św. Tarsycjusza otrzymywał nagrodę za wytrwałość w służbie. Każdy z niecierpliwością czekał kiedy przyjdzie także na niego to wyróżnienie i zaszczyt!

Ks. Bogusław pilnował dokładnie służby ministrantów, spotkań w grupach z animatorami oraz wszystkich spraw, które wliczały się do punktacji, bo na spotkaniu pokolędowym wszyscy byli z tego rozliczani.

W tym czasie każdy wiedział, że jest odpowiedzialny za wspólnotę nie tylko ministrantów ale także całej parafii… ! Każdy wiedział że bez niego Msza Św. jest uboższa ! Każdy znał czas swoich obowiązkowych służb i był za nie odpowiedzialny ! Każdy…  i oby tak było również dzisiaj… musimy tylko chcieć !:

Ks. Mariusz Dołęgowski

Byłem wtedy jeszcze bajtel więc potrzebny był ktoś, kto z radością i uśmiechem potrafiłby podejść i wytłumaczyć co i jak. I właśnie ks. Mariusz tak robił. Wlewał w nas pierwszy zapał do służby ! Dzięki temu nasza wspólnota liczyła razem z lektorami ponad 100 osób. Do dziś pamiętam jak szpilaliśmy razem w bale i jeździliśmy w góry. Zdobycie szczytu Baraniej Góry było szczególnym osiągnięciem ! :  Stworzyło to niesamowitą i mocną więź miedzy nami dzięki czemu ks. Mariusz na pewno na bardzo długi czas zostanie w naszej pamięci!

Ks. Mariusz Nitka

Ks. Mariusz starał się zachować to co wprowadził ks. Bogusław ale dokonał również paru zmian. Pozostały spotkania w grupach z animatorami, gdzie prowadzone były tematy związane ze służbą ministrancką, poruszane były problemy i radości wspólnoty oraz różne tematy nie związane z parafią ale równie ważne dla ministrantów.

A co było nowego? Dla młodszych ks. Mariusz organizował często konkursy biblijne. Mówił jakiś czas wcześniej z czego będzie konkurs np. z Ewangelii Św. Łukasza i każdy ministrant przygotowywał się, a później odpowiadał na pytania. Kto podał najwięcej dobrych odpowiedzi ten otrzymywał oczywiście dyplom i nagrodę.

Lektorom naszej parafii ks. Mariusz stawiał wyzwania… zdobycie na rowerze wybranej miejscowości w Polsce. I nie był to Chorzów czy Tychy… :  ale o wiele wiele dalej. Oczywiście ksiądz uczestniczył razem z nimi w tych wyprawach a wspólne rozmowy i przygody jakie ich spotykały tworzyły mocną więź miedzy nimi i zaufanie.

Był to czas z pewnością dobry i owocny dla całej wspólnoty !
Jeśli chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej o tych księżach myślę że warto zapytać starszych lektorów, którzy sami tworzyli wtedy wspólnotę ministrantów jako nastoletni chłopcy:

Ks. Janusz Wilk

Myślę, że już samo nazwisko przywołuje mnóstwo pięknych wspomnień, bo pewnie większość pamięta ile wspaniałych rzeczy ks. Janusz zrobił dla naszej parafii, a przede wszystkim dla nas…!  Był przykładem, że chcieć to móc, bo wszystko do czego dążył doprowadzał do końca!

Stworzenie salki bilardowo-komputerowej i wiele pracy, którą włożył żeby ta salka była pełna życia, coroczne wyjazdy - rekolekcje wakacyjne, które były niesamowitym i cudownym czasem ! Wszystko zawsze dopięte na ostatni guzik. Oprócz tego zorganizował spektakl o św. Tarsycjuszu dla naszych rodziców. Tyle nagród, wyróżnień i niespodzianek…! Ale najważniejsze było to, że zawsze robił wszystko z wielką radością i zarażał nas tym zapałem !  Osobiście uważam ks. Janusza za mojego pierwszego nauczyciela duchowego, który mi wszystko uświadomił swoją postawą, cały sens służby i poświęcenia… i że to wstawanie na 6 30 też ma wielki, wielki sens mimo że oczy się kleją i zasypiamy na kazaniu ! :  Nic nie jest ważniejsze we wspólnocie jak to, żeby opiekun znalazł wspólny język ze swoją grupą, a ks. Janusz dogadywał się z nami znakomicie i rozumiał wszystkie nasze problemy ! Wszyscy traktowaliśmy go z pełnym szacunkiem i do dziś traktujemy, za to, że tak bardzo się angażował  w życie ministrantów i lektorów mimo wielu innych obowiązków które miał na głowie. Nauczył nas bardzo wiele, był naszym przyjacielem, i za to wszystko w imieniu wszystkich ministrantów i lektorów chcę powiedzieć… - księże Januszu… SERDECZNIE DZIĘKUJEMY !!!

Ks. Piotr Mika

Przyszedł do nas jako neoprezbiter. Bez żadnego doświadczenia w pracy z ministrantami. Mimo to dobrze sobie radził więc tym bardziej powinniśmy mu podziękować. Podziękować za tą krótką, dwuletnią, ale i owocną współpracę. Starał się i było to bardzo widoczne i ważne dla nas. Organizował mecze i wieczory z kiełbaskami przy ognisku z ministrantami z różnych parafii. Słynął z pięknego głosu ale nie zostawił go tylko dla siebie. Uczył lektorów poprawnego śpiewu i czytania. Zawsze otwarty i uśmiechnięty i myślę, że właśnie takiego go zapamiętaliśmy! (Co jeszcze można powiedzieć o ks. Piotrze?  Może ministranci młodsi więcej pamiętają ? :)

Ks. Krzysztof Kozłowski

Ks. Krzysztof był tu tylko rok i nie pozwolił nam poznać siebie dość dobrze. Każdy jego obecność odebrał na swój sposób. Na pewno w sercu miał dobre chęci tylko nie potrafił znaleźć sposobu na ich realizację… Wierzę, że gdyby był z nami dłużej , otworzyłby się bardziej i pokazał, że też potrafi!  A dzięki niemu wiemy teraz, komu naprawdę zależało na służeniu przy ołtarzu… bo zostali tylko najwytrwalsi i najgorliwsi!

Ks. Cezariusz Wala

Przyszedł do nas w krytycznym momencie, kiedy wydawało się że służba liturgiczna w Bogucicach załamie się, rozpadnie, zaniknie… Przyszedł niespodziewanie, z lekkim niepokojem o przyszłość lecz także z wielką odwagą i niezachwianą wiarą w to, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego”…
Nikt z nas nie spodziewał się wtedy, że już za parę miesięcy o bogucickich ministrantach będzie się mówiło: Watykańska Służba Liturgiczna. A jednak…

„Super ksiądz!”, Zawsze można na niego liczyć”, „Wszystko czego się dotknie i co robi jest na najwyższym poziomie”, „Chciałbym być w przyszłości taki jak on…” – to tylko niektóre z wypowiedzi ministrantów, którzy współpracują z księdzem Czarkiem. A on sam zawsze powtarza: „Najważniejsze jest to, żeby ludzi których spotykamy na swojej drodze prowadzić do Boga!”
I tak jest od samego początku jego pobytu u nas…

Już w pierwszych dniach zaczął wdrażać się w życie naszej parafii. Kiedy swoim czujnym okiem dostrzegł, że są pewne zaniedbania i niedociągnięcia od razu wziął się do pracy.
Najpierw zreorganizował naszą służbę przy ołtarzu – złe nawyki usuwamy, to co niepoprawne zamieniamy na to co odpowiednie, ręce złożone, plecy wyprostowane, postawa godna jak na prawdziwego rycerza – ministranta przystało. I w ten sposób liturgia w Bogucicach stała się piękna, stała się prawdziwą celebracją Jezusa ukrytego w sakramencie Eucharystii.
Jednak ksiądz Czarek nie do tego przywiązywał największą wagę. Wiedział, że jeśli to będą tylko puste gesty, szybko zmienią się w kolejną rutynę, którą ministranci będą wykonywali nie zastanawiając się nawet po co to robią, a tym samym – szybko się znudzą służbą przy ołtarzu. Dlatego też przede wszystkim stara się o rozwój duchowy ministrantów, dzięki czemu cały czas cieszą się oni tym co robią, bo wiedzą dla Kogo to robią!!
Adoracje przed Najświętszym Sakramentem, przed żłóbkiem małego Jezusa, przed Jego grobem,  rekolekcje wielkopostne, wakacyjne, różne modlitwy i śpiewy – wszystko po to, by nas zbliżyć do Boga, bez którego nasza posługa straciłaby jakikolwiek sens.

I tak jak dla ducha, ksiądz Czarek zadbał również o rozwój dla ciała. Nie wiem czy wszyscy pamiętają, kiedy to na pierwszym spotkaniu z rodzicami ksiądz powiedział, że chciałby pokazać ministrantom Francję i Disneyland. Ja sam wybuchnąłem wtedy śmiechem i zastanawiałem się czy ten ksiądz aby na pewno dobrze się czuje..  Większość z nas słuchała wtedy z niedowierzaniem pięknych planów i pięknych słów księdza Cezariusza, który z dnia na dzień zaskakiwał nas tym, że wszystkie te plany wcielał w życie!! I w ten sposób w 2011 roku, ministranci z Bogucic przeżyli wyprawę swojego życia! Przez tydzień zwiedzali Francję, oglądali jej panoramę z Wieży Eiffla, byli w każdym ważnym dla Paryża miejscu, przestąpili próg Katedry Notre Dame gdzie mieli okazję się pomodlić, a co najbardziej zapadło im w pamięć to zabawa w Disneylandzie i Parku Asterixa, gdzie mogli biegać, latać, jeździć, pływać, skakać i na co tylko mieli ochotę przez całe 3 dni!
Warto też przypomnieć, że nasz opiekun nie tylko angażował się w integrację między ministrantami lecz także między wszystkimi mieszkańcami naszej parafii. Dlatego też już w pierwszym roku jego pobytu tutaj, zorganizował I Festyn Parafialny, a po nim II i III. Każdy pamięta jak wspaniała była to zabawa, ile emocji, ile wspaniałych występów, ile fantastycznych nagród i upominków. Są to chwile, których się szybko nie zapomina, szczególnie gdy ktoś wygrał bilet na pielgrzymkę po Europie lub nowy rower.

Nie starczyło by miejsca, na wypisanie wszystkich rzeczy i spraw, które ksiądz Czarek zmienił, polepszył, upiększył… dla nas, ministrantów, będzie on zawsze jak dobry ojciec, jak ktoś kto nauczy, pochwali ale też zwróci uwagę i skarci w odpowiednim momencie. Ksiądz Czarek wielokrotnie powtarza, że ministranctwo jest dla prawdziwych facetów, odpowiedzialnych, męskich, odważnych, gotowych do poświęceń i do wyrzeczeń. I dzięki niemu i jego modlitwie za nas, wielu odkryło siebie, swoje zdolności i talenty, swój charakter i swoją osobowość. Dlatego myślę, że jest to ktoś więcej niż tylko ksiądz zajmujący się grupą ministrantów – jest to opiekun, wychowawca, doradca, przyjaciel. I za to wszystko księże Czarku – ogromne dzięki!!

Ks. Adam Palion

Ks. Adam Palion przyszedł do naszej parafii na początku września 2016 roku. Do tego czasu pełnił posługę wikariusza w parafii św. Józefa w Katowicach – Załężu, gdzie również był związany ze wspólnotą ministrancką.

Głównym obszarem pracy naukowej i zainteresowań ks. Adama jest ekumenizm - pełni funkcję  przewodniczącego Archidiecezjalnej Komisji Ekumenicznej i Dialogu Międzyreligijnego w Katowicach oraz delegata biskupiego ds. ekumenizmu. Często opowiada nam o swojej pracy oraz o tym, w jaki sposób układa się współpraca między chrześcijanami w naszej diecezji. Poza tym przynosi na zbiórki różne ciekawe przedmioty: zwoje z zapisanym tekstem Pisma Świętego, Torę w wersji hebrajskiej czy też „jad” – przyrząd służący do śledzenia tekstu Biblii (w Judaizmie nie wolno dotykać stron zapisanych świętym tekstem).
Poza rozwojem intelektualnym, ks. Adam dba też o nasz rozwój fizyczny, dlatego bardzo często po zbiórkach chodzi z nami na boisko rozgrywać ministranckie mecze piłki nożnej czy też gra z nami w ping ponga na naszym nowym (ufundowanym przez ks. Adama) stole. Poza tym zabiera nas na różne wycieczki (np. do Skoczowa), na wystawy (np. poświęcone Biblii) czy do kina. Sam mówi o sobie, że jest wielkim miłośnikiem gór i mamy nadzieję, że podczas swojej posługi zabierze nas jeszcze do wielu ciekawych miejsc ;)
Ks. Adam jest naszym opiekunem dopiero pół roku, więc lista jego osiągnięć i pozytywnych zmian na pewno znacznie się wydłuży ;)

Głównym obszarem pracy naukowej i zainteresowań ks. Adama jest ekumenizm - pełni funkcję  przewodniczącego Archidiecezjalnej Komisji Ekumenicznej i Dialogu Międzyreligijnego w Katowicach oraz delegata biskupiego ds. ekumenizmu. Często opowiada nam o swojej pracy oraz o tym, w jaki sposób układa się współpraca między chrześcijanami w naszej diecezji. Poza tym przynosi na zbiórki różne ciekawe przedmioty: zwoje z zapisanym tekstem Pisma Świętego, Torę w wersji hebrajskiej czy też „jad” – przyrząd służący do śledzenia tekstu Biblii (w Judaizmie nie wolno dotykać stron zapisanych świętym tekstem).

Poza rozwojem intelektualnym, ks. Adam dba też o nasz rozwój fizyczny, dlatego bardzo często po zbiórkach chodzi z nami na boisko rozgrywać ministranckie mecze piłki nożnej czy też gra z nami w ping ponga na naszym nowym (ufundowanym przez ks. Adama) stole. Poza tym zabiera nas na różne wycieczki (np. do Skoczowa), na wystawy (np. poświęcone Biblii) czy do kina. Sam mówi o sobie, że jest wielkim miłośnikiem gór i mamy nadzieję, że podczas swojej posługi zabierze nas jeszcze do wielu ciekawych miejsc.

Ks. Adam jest naszym opiekunem dopiero pół roku, więc lista jego osiągnięć i pozytywnych zmian na pewno znacznie się wydłuży ;)

Quiz
Księga gości
Galeria zdjęć
Urodziny
W dniu dzisiejszym żaden z ministrantów nie obchodzi urodzin.
Kronika
Ciekawe linki
Statystyki
Osób online: 4
Ilość odwiedzin: 2140337